VIII Zjazd Więźniarek Filii Obozu Koncentracyjnego w Dzierżąznej (2009)
Odebrano Wam dzieciństwo, dziś dajemy Wam tylko pamięć...
Te słowa były mottem VIII Zjazdu Więźniarek filii w Dzierżąznej obozu koncentracyjnego przy ul. Przemysłowej w Łodzi. W dniach 7-9 września gmina Zgierz gościła siedem pań - byłych więźniarek obozu.
Zjazd zorganizowała Szkoła Podstawowa w Białej przy współpracy z gminą Zgierz, Gminnym Ośrodkiem Kultury w Dzierżąznej, powiatem zgierskim i miastem Zgierz.
W zjeździe uczestniczyły: Halina Domańska-Leśniewska, Irena Herda, Genowefa Kowalczuk, Maria Małocha, Emilia Mańkowska, Stanisława Wilkosz i Maria Zielińska. Panie przyjechały do Dzierżąznej 7 września. Zostały zakwaterowane w pałacyku, w którym w czasie wojny rezydował komendant obozu, a obecnie mieści się tu siedziba Gminnego Ośrodka Kultury.
Oficjalne uroczystości zjazdu odbyły się 8 września. Rozpoczęła je msza święta w kościele w Białej. Po nabożeństwie uczestniczki zjazdu i zaproszeni goście zwiedzili Izbę Pamięci Narodowej w miejscowej szkole, w której znajdują się pamiątki związane z obozem. Tutaj wróciły wspomnienia. Panie rozpoznawały się na zdjęciach sprzed blisko 70 lat i opowiadały o związanych z nimi wydarzeniach. W Dzierżąznej odbyło się spotkanie więźniarek z młodzieżą, zaproszonymi gośćmi i mieszkańcami gminy Zgierz. Zebrani wysłuchali prezentacji "O dzieciach bez dzieciństwa", przygotowanej i przedstawionej przez Magdalenę Hauke, dyrektor szkoły w Białej oraz obejrzeli krótki program patriotyczny w wykonaniu uczennic. Byłe więźniarki opowiadały o swoich przeżyciach w obozie:
- Do obozu na Przemysłowej trafiłam w 1943 roku, bo przestałam chodzić do niemieckiej szkoły - wspomina Emilia Mańkowska. - Miałam wtedy 12 lat. Rok później za "dobre sprawowanie" przeniesiono mnie do Dzierżąznej. Było tu o wiele lepiej niż w Łodzi, bo nie było murów i drutu kolczastego oraz takiego rygoru. Cieszyłam się, że trafiłam na folwark. Miałam tu lepsze jedzenie i "wolność", tzn. pracowałam w polu, mając dookoła otwartą, nieogrodzoną przestrzeń.
- Pracowałyśmy m.in. przy oprzątaniu zwierząt i wywożeniu obornika - mówiła Stanisława Wilkosz. - Często komendant robił mnie, podobnie jak inne starsze dziewczyny, odpowiedzialną za wykonanie pracy, która była nie do wykonania w jeden dzień. Ale zawsze był na tym stratny, bo ja sobie umiałam poradzić. Pewnego razu na przykład wraz z grupą najmłodszych dziewczynek miałyśmy do dziewiątej wieczorem powiązać w pęczki pełen wóz rzodkiewek. Częśc dziewcząt wiązała pęczki, trzy pilnowały, czy nikt nie nadchodzi, a ja nosiłam warzywa do obory i dawałam zwierzętom. Dzięki temu wieczorem praca była wykonana.
Wspomnienia byłych więźniarek wywołały wzruszenie u zebranych gości i jednocześnie niedowierzanie, że człowiek może zgotować innym taki los. Także u opowiadających pań wspomnienia wywoływały wiele emocji. W oczach pojawiły się łzy i łamał im się głos. Widać było, że trauma, którą przeżyły, wypaliła okrutne piętno, a wydarzenia z przeszłości są w ich pamięci tak żywe, jakby miały miejsce wczoraj.
Po sesji wspomnieniowej byłe więźniarki uroczyście odsłoniły obelisk znajdujący się przy pałacyku w Dzierżąznej. Chwilą ciszy uczczono pamięć więźnionych w obozie dziewcząt i złożono kwiaty. Tym samym zakończyła się część oficjalna zjazdu. Jego uczestniczki spędziły jeszcze jedną noc w Dzierżąznej, odpoczywając po pełnym wzruszeń dniu.
Maciej Wrzesiński [artykuł ukazał się w miesięczniku "Na Ziemi Zgierskiej" Rok XVII Nr 5-6 (208-209) Sierpień - Wrzesień 2009]