Uwolnić Pamięć...
Film dokumentalny „Nie wolno się brzydko bawić”
– pamięci ofiar Hitlerowskiego obozu dla dzieci i młodzieży w Łodzi oraz jego filii w Dzierżąznej
Czy można nakarmić symbol głodu? Ograniczyć przekaz powojennej traumy za pomocą nitki?
Wypuścić na wolność z hitlerowskiego obozu więźniów, których tam od ponad 60 lat nie ma?
Postać obok postaci, jednakowi, młodzi ludzie obróceni twarzami do ściany...
"Stoi dziecko. Na ma twarzy. Straciło ją? Czy nie chce patrzeć na świat, który je oszukał. A może chowa twarz, jakby ją chowało, gdyby obok była mamina spódnica? Wtedy wystarczy zamknąć oczy i już żadne zło nie jest tak bardzo złe. A może zostało za karę postawione twarzą do ściany? Bo nie biegało w podskokach, nie maszerowało równo, ciągle chciało smalcu i Mamy?" - chłopiec podrzuca tekst, a inni z rzędu powtarzają kawałki zdań.
Stoją twarzami do ściany, a ściana to Pomnik Pękniętego Serca. Jego oficjalna nazwa to Pomnik Martyrologii Dzieci. Upamiętnia ofiary Hitlerowskiego obozu dla dzieci i młodzieży w Łodzi. Dwa kamienne, zaokrąglone bloki, przypominające pęknięte serce matki, a pomiędzy nimi zwielokrotniona postać dziecka... wychudzone plecy. Po chwili rząd jednakowych postaci zamienia się w kolorowe koło. Chłopcy i dziewczyny zrzucają szare palta. W tańcu powiewają kolorowe spódnice i koszule.
Młodzi ludzie przytulają się do dziecka, biorą je za ręce... Spotkali się pod pomnikiem, by zachęcić dziecko odwrócone tyłem do świata, aby spojrzało na nich, by przestało się bać, by im zaufało i chciało się bawić. Przygotowują instalacje, akcje performatywne, wiersze i kawałki muzyczne. Wszystko, by rozweselić dziecko z pomnika.
Proponowane przez nich „ładne zabawy” mają opatrzyć rany zadane wiele lat temu miejscu, w którym kiedyś był obóz, w którym dzieci ciężko pracowały, chorowały, umierały w samotności, z głodu i wycieńczenia. Mają nasycić zabawami przestrzeń złaknioną ciepła, bezpieczeństwa i radości. Mają być kontrapunktem dla „brzydkich zabaw” - sadystycznych praktyk, którym dzieci były poddawane w obozie... Mają też zwrócić uwagę na nadrzędną rolę wybaczenia, jako warunku koniecznego, by uwolnić się spod ciężaru przeszłości...
To jedna ze scen powstającego filmu dokumentalnego na temat Hitlerowskiego obozu dla dzieci i młodzieży w Łodzi oraz filii obozu w Dzierżąznej. Jego tytuł „Nie wolno się brzydko bawić” wskazuje między innymi na odwrócenie ról w obozie, w którym dorośli stali się rozbrykanymi, niegrzecznymi dziećmi, przekraczającymi wszelkie normy, a na dzieci nałożony został ciężar zbyt wczesnej dorosłości.
Byli więźniowie wspominają o znęcaniu się nad nimi przez funkcyjnych, którzy często robili to… w wolnej chwili, dla zabicia czasu…
Tytułowe „brzydkie zabawy” to zabiegi, które z pozoru miały mieć walor wychowawczy, a w rzeczywistości prowadziły do zdziczenia, do fizycznego i psychicznego wyniszczenia małych więźniów, i do ich śmierci. Symbolicznie nazwane „brzydkimi zabawami”, były z pozoru usankcjonowanymi mechanizmami mającymi za zadanie wyprostowanie spaczonych charakterów dziecięcych (szczególnie tych 2,5-letnich?!), a w rzeczywistości mieszały w głowach, burzyły system wartości, niszczyły zdrowie... zabijały.
Po terenie dawnego obozu przy ulicy Przemysłowej w Łodzi przechadza się wycieczka. Dla młodzieży. Kompletnie niewzruszonej i znudzonej tematem. Obok przechodzi mały chłopiec. Postanowił uciec z ostatniej lekcji, żeby nie uczestniczyć w upamiętnianiu obozu, „żeby tylko znowu nie oglądać tego obsranego pomnika”(cyt.)
Jak pamiętać o takim miejscu? Jak dotrzeć do młodych ludzi z trudnym tematem, by go ze strachu nie odrzucili? Jak ich uwrażliwić na los innych ludzi, by go nie odsuwali od siebie, ale potrafili mu sprostać? Aby, gdy odejdą ostatni świadkowie, mieli siłę, umiejętności i potrzebę, by pamiętać?
Stąd akcje na terenie obozu, które mają na celu uwolnić pamięć miejsca i troskę za nią oddać młodym ludziom, aby tak wypełnili przestrzeń „zabawami ładnymi”, by zabrakło miejsca na te „brzydkie”.
Obóz miał swoją filię – w Dzierżąznej, przejętym przez okupantów majątku dworskim, położonym w odległości 10 km od Zgierza. Zadaniem filii było „zapewnienie wyżywienia dla obozu macierzystego w Łodzi oraz przyuczenie dziewcząt do pracy u niemieckich bauerów”.
Dzisiaj, w miejscu dawnego ucisku, istnieje Gminny Ośrodek Kultury. Pamięci ofiar traumatycznych przeżyć poświęcono pamiątkową tablicę. Czy uwolniono tutaj pamięć? Może wystarczy powiedzieć, że podczas Gminnego Dnia Dziecka każdego roku startuje spod pomnika
Bieg Jednorożca. Bieg dzieci i młodzieży szlakiem pamięci narodowej. „Zabawa ładna” poświęcona dzieciom sprzed lat…
Najważniejszą częścią filmu są wspomnienia byłych więźniów obozu. Obecnie żyje ich już tylko garstka. I choć to dziś ludzie osiemdziesięcioletni, to dla nich przeżycia obozowe wciąż są żywe.
Pierwszym warunkiem koniecznym, by móc myśleć o przyszłości i rozważać możliwość transformacji zła, które uczyniono więźniom obozu, jest uznanie ich krzywdy. Bez wysłuchania i bez zajęcia się bólem pokrzywdzonych, skazujemy ich na powtórne piekło. Kiedyś, gdy byli dziećmi, zaprzeczono ich uczuciom, prawu do bezpieczeństwa, do szacunku, radości, wreszcie – do życia. Skazano na piekło funkcjonowania w rzeczywistości pozbawionej logiki, na dokonywanie wyborów ponad wiek, i na milczenie. Gdy dziecko zostanie skrzywdzone, jeszcze gorsze od krzywdy jest zaprzeczanie złu, jakie zostało mu uczynione, albo jego przemilczanie. Bez wyrażenia bólu i bez uznania racji pokrzywdzonego nie ma szansy na transformację wewnętrznego dziecka w dorosłego człowieka.
Byli więźniowie wielokrotnie w swoim życiu słyszeli pytanie: - A to w ogóle był taki obóz? Niektórzy nie wiedzieli o ich obozie, niektórzy nie chcieli wiedzieć. Byli więźniowie chcą mówić. Nawet, gdy nie przychodzi im to z łatwością. Może przyszedł więc moment na powiedzenie tego, o czym niektórzy z nich nie mieli odwagi powiedzieć swoim dzieciom? Przyznać się przed samym sobą?
Rozmowy autorki filmu z byłymi więźniami stają się dla niej nie odbytymi do tej pory rozmowami z jej nieżyjącym ojcem. Inspiracją do zrobienia filmu stała się jej osobista historia. Po śmierci swojego ojca odkryła dokumenty świadczące o tym, że był więźniem obozu przy ulicy Przemysłowej. Tak zaczęły się jej poszukiwania obozu i stopniowe odkrywanie jego historii. Byli więźniowie stali się niejako reprezentantami jej ojca. Rozmowy z nimi pozwoliły jej lepiej go poznać i zrozumieć. A wiedza przyniosła ulgę i rozpoczęła proces przebaczania. Droga, jaką przebywa podczas filmu autorka, nie jest jednak tylko realizacją jej egoistycznych potrzeb. Pierwsze wywiady ze świadkami, które jako „zdjęcia uciekające” udało się zarejestrować między innymi dzięki pomocy Urzędu Miasta Łodzi, uświadamiają, że obóz, który fizycznie nie istnieje (w miejscu dawnego obozu w latach 60. stanęło osiedle, a dokumentacja zaginęła lub została zniszczona), „ma się dobrze” i nadal czyni spustoszenia w życiu byłych więźniów i ich dzieci, a także następnych pokoleń. Dlatego, choć często mówimy, że już wszystko wiemy na temat II wojny światowej i jesteśmy nią już zmęczeni, wciąż tak bardzo aktualne wydaje się szukanie sposobów oswajania powojennej traumy.
Szukając informacji na temat obozu, autorka filmu znajduje... ale to już zakończenie filmu, które widzowie poznają pod koniec tego roku.
Film „Nie wolno się brzydko bawić” otrzymał promesę emisji telewizyjnej. Trafi także do szkół, archiwów, muzeów, izb pamięci i instytucji kultury. A także do pakietu edukacyjnego z programem nowoczesnego nauczania historii. Dzięki dobrej współpracy z partnerem niemieckim projektu realne staje się powstanie niemieckojęzycznej wersji filmu.
Producentem filmu jest krakowskie Stowarzyszenie „U siebie – At home”, a koproducentem Telewizja TVN S.A. Projekt jest współfinansowany przez Fundację Współpracy Polsko – Niemieckiej.
Niemieckim partnerem projektu jest PD Dr. Imbke Behnken z Universitat Siegen. Efektem polsko – niemieckiej współpracy będzie między innymi opracowanie na potrzeby filmu zagadnienia przekazu traumy. Niemiecki partner pomoże odpowiedzieć na pytanie, dlaczego 80-letni dziś, byli więźniowie obozu nadal przeżywają to, co wydarzyło się w ich dzieciństwie. Dlaczego ich dzieci bardzo często nieświadomie niosą ciężar ich przeżyć. A co najważniejsze - jak dzisiaj próbować przepracowywać traumę II wojny światowej?
Polskimi partnerami projektu są: Gminny Ośrodek Kultury w Dzierżąznej, Szkoła Podstawowa nr 81 im. Bohaterskich Dzieci Łodzi, Izba Muzealna w Mosinie, Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi. Wszystkie instytucje od początku wspierały autorkę filmu w jej dążeniach, by powstał film dokumentalny o Hitlerowskim obozie dla dzieci i młodzieży w Łodzi oraz jego filii w Dzierżąznej. Realizacja filmu jest uwieńczeniem ich wieloletnich starań, by pamiętano o obozie.
„Nie wolno się brzydko bawić" to apel o prawdę historyczną, o oddanie głosu skrzywdzonym, ale i o wybaczenie i konstruktywne budowanie przyszłości. To apel do współczesnych, by o przeszłości pamiętali i by wyciągali z niej wnioski. By jej nie „używali”, by nie opisywali świata przy pomocy krzywdzących stereotypów, dla których dobrym (?!) alibi mogą stać się historyczne zaszłości. To próba odpowiedzi, jak pamiętać o takim miejscu, jak Hitlerowskim obozie dla dzieci i młodzieży w Łodzi oraz jego filii w Dzierżąznej.
Autor tekstu: Urszula Sochacka
autorka scenariusza, reżyserka i producentka filmu
„Nie wolno się brzydko bawić”
P.S.
Wszystkie osoby, które posiadają dokumenty na temat Hitlerowskiego obozu dla dzieci i młodzieży przy ulicy Przemysłowej w Łodzi oraz jego filii w Dzierżąznej lub chciałyby się podzielić z autorką filmu swoimi wspomnieniami i przemyśleniami na temat obozu, proszeni są o kontakt – urszula.sochacka@interia.pl
Projekt wspierany przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej
Gefördert aus Mitteln der Stiftung für deutsch-polnische Zusammenarbeit
