Poznajmy się: Magdalena i Zbigniew Hauke

Magdalena Hauke, Zbigniew Hauke, Poznajmy się w gminie Zgierz
fot. Powiat Zgierski

Bohaterami kolejnej odsłony cyklu Poznajmy się w gminie Zgierz są Magdalena i Zbigniew Hauke. Niezwykłe rodzeństwo, sercem oddane swojej małej ojczyźnie. Ona – pielęgnuje pamięć o historii i dziejach szkolnictwa w regionie. On – ocala od zapomnienia lokalny folklor i tradycyjne wiejskie życie codzienne.

Swoje zainteresowania wynieśli z domu rodzinnego. Ale każde z nich wybrało nieco inną ścieżkę. Ich pasje świetnie korespondują z charakterami. Pan Zbigniew jest urodzonym gawędziarzem, a trzeba wspomnieć, że słucha się go z wypiekami na twarzy. Sypie bowiem anegdotami jak z rękawa. Charyzma, świetna pamięć i ogromna wiedza sprawiają, że opowieści te pełne są interesujących szczegółów i zabawnych sytuacji z przeszłości. Z kolei pani Magdalena jest rasowym pedagogiem. I jak na pedagoga przystało, dba nie tylko o treść, ale i o formę wypowiedzi. Mówi ciepłym, spokojnym głosem. Krótko, ale konkretnie. Waży przy tym każde słowo, żeby przekaz był ciekawy i zarazem zrozumiały dla każdego.

Pani Magdalena…

… a właściwie Blanka Magdalena Hauke

Zawodowo związana przez wiele lat ze Szkołą Podstawową w Białej. Najpierw jako nauczyciel języka polskiego, później także jako dyrektor. Bada dzieje szkolnictwa, a także popularyzuje historię naszego regionu. Jest autorką licznych publikacji m.in. w Zgierskich Zeszytach Regionalnych czy Przeglądzie Edukacyjnym.

Z jej inicjatywy powstała Izba Pamięci Narodowej w SP w Białej, która upamiętnia istnienie w Dzierżąznej filii Niemieckiego Obozu Koncentracyjnego dla Małoletnich w Łodzi przy ulicy Przemysłowej. Pani Magdalena jest też współorganizatorką zjazdów byłych więźniów Obozu oraz kuratorem wystawy Dzieci bez dzieciństwa. Ponadto jest członkiem zarządu Klubu Honorowego Dawców Krwi przy SP w Białej, który założony został w 2006 roku, aby organizować mobilne akcje oddawania krwi, promować ideę krwiodawstwa i wiedzę o jego znaczeniu.

.

Bakcyla nauczycielskiego Pani Magda załapała od swojej babci – Marii Michałowskiej, która przyjechała w te strony jako absolwentka Seminarium Nauczycielskiego w Wilnie.

Babcia miała duży wkład w organizowanie oświaty, przede wszystkim na terenie wsi Dzierżązna. Współdziałała z Karolem Franke, który był właścicielem majątku ziemskiego w Dzierżąznej. Był on bardzo zainteresowany budową oświaty. W 1915 roku otworzył we wsi szkołę dla dzieci wiejskich.

Później babcia wyjechała do Wilna, tam zawarła związek małżeński z Bogdanem Biedermanem. Wrócili tu i od 1928 roku rozpoczęła pracę jako nauczycielka już w tej nowo wybudowanej szkole w Dzierżąznej. Także wkład babci, myśle, tutaj jest znaczny.

Pamiętnik Marii Michałowskiej zawierający wpisy m.in. Karola Franke i jego żony, Stefana Kaucza – organizatora pierwszego nauczania w Dzierżąznej, nauczycielek z Seminarium w Wilnie – zbiory prywatne

O Karolu Franke i jego współpracy z babcią, Pani Magdalena pisze w artykule z nr 11-12/2018 Na Ziemi Zgierskiej

W domu Państwa Hauke rozmawiało się dużo o historii, często tej bolesnej, która stała się udziałem mieszkańców terenów obecnej gminy, a także o lokalnych miejscach pamięci – o filii obozu przy Przemysłowej w Łodzi, o ofierze zbrodni katyńskiej Janie Czechu, o zniszczonym przez nazistów przedwojennym pomniku Józefa Piłsudskiego w Białej, o cywilnym cmentarzu ewangelickim w Białej, o cmentarzu z I wojny światowej w Dzierżąznej.

Na pytanie o źródło swoich zainteresowań, Pani Magdalena odpowiada:

Znaczną część moich artykułów stanowią dzieje Izby Pamięci Narodowej poświęconej obozowi. Ja w tym wyrosłam, dlatego że zarówno moja mama, jak i mojej mamy siostra były w tym obozie. Mama bardzo króciutko, ale ja od dzieciństwa wiem, że taki obóz był. Natomiast drugim elementem, który wpłynął na to, co udało się napisać i zachować w pamięci to jest mój zawód. Ja jestem nauczycielem. I mam takie poczucie do dzisiaj, choć jestem na emeryturze, że trzeba przekazywać. Zawsze musi być ten przekaz starszego pokolenia młodszemu. Trzeba uczyć, pokazywać jakie są korzenie, sięgać do przeszłości i uczyć do niej szacunku.

Wystawa online Dzieci bez dzieciństwa
Magdalena Hauke w Izbie Pamięci Narodowej w Białej – fot. zbiory prywatne

Pani Magdalena wspomina też istotną rolę szkoły w Dzierżąznej, do której chodziła jako dziecko.

Myśmy chodzili jako dzieci na tamten cmentarz [z I wojny światowej w Dzierżąznej] porządkować. A później ja to przeniosłam do mojej szkoły do Białej, gdzie pracowałam. Tam też z dziećmi robiliśmy taki projekt. Zresztą do dzisiaj dzieci tam chodzą, mnie już nie ma, ale to zostało i bardzo się z tego cieszę.

Drugą pasją Pani Magdaleny jest rozwój szkolnictwa i historia szkół, które zniknęły z krajobrazu gminy Zgierz.

Ostatnio nad tym dużo pracuję. Zrobione zostały: szkoła w Kęblinach, w Bądkowie, w Jasionce – to w całości, i szkoła w Dzierżąznej, ale tylko do wybuchu II wojny światowej. A teraz już na ukończeniu jest szkoła we Władysławowie i w Kwilnie. Artykuły ukażą się, mam nadzieję, w „Zgierskich Zeszytach Regionalnych”. Duży wpływ na to, żeby to powstało miał i ma pan Adam Zamojski, który jest Przewodniczącym Towarzystwa Przyjaciół Zgierza, a jednocześnie redaktorem Zeszytów.

Historia szkoły w Kęblinach, M.Hauke, Na Ziemi Zgierskiej 5/2021

Pan Zbigniew

Zbigniew Hauke

Jako wieloletni Prezes Stowarzyszenia Agroturystycznego Ziemi Zgierskiej promuje lokalnie, w kraju i za granicą ideę agroturystyki, folklor regionu, rzemiosło i ofertę turystyczną. W 2020 roku, za swoje zasługi został odznaczony przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę Srebrnym Krzyżem Zasługi.

W Dzierżąznej Parceli prowadzi gospodarstwo agroturystyczne Pod Akacjami, w którym obejrzeć można m.in. tradycyjne narzędzia rolnicze, przedmioty codziennego użytku wykorzystywane dawniej na wsi, zasmakować lokalnych produktów, posłuchać gawędy pana Zbigniewa czy odbyć wycieczkę edukacyjną.

Jak sam Pan Zbigniew wspomina, zainteresowanie wsią i folklorem nie było zamierzone. Raczej była to kwestia wychowania przez rodziców, a szczególnie wpływ ojca – Zbigniewa Hauke seniora. Ojciec był etnomuzykologiem. Odwiedzał okolicznych mieszkańców i zbierał materiały do swojej pracy. Często zabierał ze sobą syna, gdy ten był jeszcze małym chłopcem.

Kroki np. oberka są wszystkim znane. Ale zatańczenie czy pokazanie takiego kroku z ozdobnikami ludowymi, które są charakterystyczne dla regionu łęczyckiego czy łowickiego, to było coś. I ojciec skrzętnie to notował, a potem do tego zaczął podśpiewywać. Słowa były banalne dość często, ale ojciec miał tę umiejętność, że złapał ten tekst, złapał muzykę, zapisał sobie na nutach dośpiewki różne itd. Ale chodziło o te charakterystyczne cechy dla regionu. Była to trochę taka robota, mi się wydaje, na wzór Kolberga Oskara.

Muszę się pochwalić ojcem, bo to był człowiek wielu talentów. Umiał i sanki zrobić własnymi rękoma przy pomocy hebla, drzewa szczepił, malował, śpiewał w zespole rewelersów, pisał, założył teatr lalek przy szkole nr 4 w Zgierzu i napisał sztuki dla tego teatru, na przykład o diable Borucie. A później poświęcił się całkiem folklorowi. Temu muzyczno-choreograficznemu. Ale nie tylko. Ojciec miał ten talent, że umiał to przerobić po swojemu, rozpisać na kapelę i napisać słowa dowcipne do tego.

Zbigniew Hauke senior

Dzięki staraniom Zbigniewa Hauke i związku zawodowego Chemików, w latach 60-tych XX wieku powstał w Zgierzu amatorski Zespół Pieśni i Tańca Boruta. Zespół został związany z Zakładami Przemysłu Barwników Boruta pod patronatem ówczesnej rady zakładowej, a obecnie opiekę sprawuje MOK w Zgierzu. W swoim repertuarze posiada tańce narodowe i regionalne. Ale prawdziwym wyróżnikiem zespołu są autentyczne, kolorowe stroje, pozyskiwane jeszcze na początku działalności z pobliskich gospodarstw i wiosek. Pary taneczne tańczą w nich do dziś.

Zbigniew Hauke senior z zespołem Boruta oraz wybrane publikacje – fot. zbiory prywatne

Tradycyjne sprzęty gospodarskie oraz pojazdy wykorzystywane na wsi na co dzień i od święta Pan Zbigniew zaczął kolekcjonować już jako dorosły człowiek.

Bakcyla wszczepiła mi Magda. Miała taki epizod w swoim życiu, że jeździła tutaj po okolicy szukać ciekawych ludzi. Przy okazji, podjęła inicjatywę zbierania starych rzeczy na wystawę. Nie znam szczegółów jak to było, ale wiem, że jakiś kuferek był przywieziony przez kogoś. Socha była – to bardzo ciekawy eksponat. A kiedy zaczęło się mówić o stowarzyszeniu agroturystycznym i kiedy ja właściwie wszedłem w to stowarzyszenie i zacząłem jeździć na targi, na różne kursy, które pozwalały mi szerzej zrozumieć tę agroturystykę, nie tylko jako formę dochodu dla gospodarstwa wiejskiego, ale trochę szerzej, no to włączyłem się w to, bo uznałem, że jest to bardzo ciekawa rzecz, która z jednej strony ocali od zapomnienia ten dawny sprzęt, który łatwo się niszczył, bo większość jest zrobiona z drewna. Z drugiej strony to mnie bardzo zaciekawiło. A wyjątkowo fascynowały mnie nie bryczki i różne pojazdy konne.

Wozy drabiniaste w gospodarstwie Pod Akacjami Zbigniewa Hauke, fot. zbiory prywatne

W kolekcji Pana Zbigniewa znajdują się m.in. cztery bryczki i dwa wozy drabiniaste, które zostały kupione od okolicznych gospodarzy. Zdezelowane, wymagały ogromnych nakładów pieniędzy i pracy. Odnawiać pomagał mu je znakomity stolarz Jerzy Frydrych, który nawet robił sobie sam narzędzia stolarskie, w owych czasach często niedostępne.

Pochodził ze wsi, pochodził stąd, z gospodarstwa. Znał zaprzęgi konne, znał bryczki, znał wozy. I jeszcze miał smykałkę. Te bryczki zostały w części odrestaurowane, a w części zrekonstruowane na podstawie jego wiedzy, opowiadań sąsiadów, którzy takie rzeczy sami robili i nimi jeździli. Ja chciałem, żeby ten sprzęt funkcjonował, żeby on był żywy.

Wystawa dawnego sprzętu domowego, z kolekcji gospodarstwa Pod Akacjami Zbigniewa Hauke, podczas Majówki w GOK w Dzierżąznej, fot. zbiory prywatne
Tradycyjne sprzęty na wystawie w Domu Tkaczy, fot. zbiory prywatne
Kierzanka do ubijania śmietany na masło i kamienny garnek do kiszonek, fot. zbiory prywatne
Kószka, czyli ul z plecionej słomy, fot. zbiory prywatne

W gospodarstwie agroturystycznym Pana Zbigniewa Pod Akacjami, oprócz wozów i bryczek zapoznać się można z ekspozycją i zastosowaniem dawnego sprzętu gospodarstwa wiejskiego i tradycyjną stajnią koni zaprzęgowych (rasy śląskiej). W bogatej kolekcji są m.in. sanie, żuraw do czerpania wody, trak ręczny, kierat (maneż) napędzany siłą konia, sieczkarnia, a także narzędzia i wytwory pracy dawnych rzemieślników – rymarza, koszykarza, pszczelarza, kołodzieja, powroźnika.

Stowarzyszenie Agroturystyczne Ziemi Zgierskiej powstało w 2000 r. Zajmuje się edukacją regionalną, która obejmuje m.in. pokazy kowalstwa, przejażdżki wozami drabiniastymi i bryczkami, zwiedzanie zabytków oraz miejsc pamięci.

fot. zbiory prywatne

Stowarzyszenie stworzyło autorski program edukacji Wozem drabiniastym przez wieś śladami tradycji, zanikających zawodów i umiejętności w gospodarstwach agroturystycznych. Program zdobył I nagrodę na Międzynarodowych Targach Poznańskich dla Najlepszego Regionalnego Produktu Turystycznego roku 2007. Stowarzyszenie było pomysłodawcą wytyczenia w gminie Zgierz licznych szlaków pieszych, rowerowych i historycznych (Agroturystyczny szlak rowerowy, Agroturystyczny szlak konny, Łącznikowy agroturystyczny szlak rowerowy, Pieszy szlak agroturystyczny „Szlakiem Bojowym 28 pułku Strzelców Kaniowskich z Września 1939 r.”, Rowerowy szlak agroturystyczny „Szlakiem Bojowym Kresowej Brygady Kawalerii z Września 1939 r.”). W 2020 roku, Stowarzyszenie obchodziło jubileusz 20-lecia działalności.

Pani Magdalena i Pan Zbigniew stale współpracują z Gminnym Centrum Kultury, Sportu, Turystyki i Rekreacji w Dzierżąznej. Można ich spotkać przy okazji wielu organizowanych przez nas wydarzeń. Obecnie, Pani Magdalena oprowadza po wystawie stacjonarnej Dzieci bez dzieciństwa w każdą sobotę i niedzielę od 14.30 do 18.00, a także jest przewodnikiem podczas spacerów historycznych. Zapraszamy serdecznie.

Rozmowę przeprowadził i opracował Jednorożec Gminny-Zgierski.

Więcej o projekcie Poznajmy się w gminie Zgierz przeczytacie tutaj.

Poznajmy się w gminie Zgierz